„Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają.” (Łk 13, 24)
Myślę, że jestem w mniejszości. Pewnie dla wielu małżeństwo może kojarzyć się z jakimś ciężarem, trudem, obciążeniem, związaniem… Dla mnie przeciwnie. Mocno wierzę w jego SENS. Mojego własnego (w tym roku obchodzącego 20 rocznicę), ale także ogólnie Bożego planu wobec kobiety i mężczyzny w postaci sakramentu małżeństwa. Moim marzeniem jest przekroczenie bram nieba właśnie u boku mojego Męża.
Co daje małżeństwo? Bo pewnie łatwiej we współczesnym świecie wymienić to, co ono zabiera, ogranicza… Na pewno daje szansę na wyższy level Miłości. Serio. Nie jest tylko umową, kontraktem, niesie ze sobą konkretną łaskę. Sami nie jesteśmy w stanie z siebie jej wykrzesać, a na pewno nie jest to łatwe w codzienności. Zresztą myślę, że nie ma sensu opieranie się tylko na sobie, nawet na sobie nawzajem, gdy mamy do dyspozycji pomoc płynącą od samego Boga, który nam błogosławi. Taki trójkąt z samym Stwórcą jest mi najzupełniej na rękę 😉 Dziwię się zatem, że jest tak wiele związków niesakramentalnych, które nie chcą z tego skorzystać. To przecież Bóg umożliwia przezwyciężenie własnego egoizmu, dążenia do zaspokojenia w pierwszej kolejności własnych potrzeb. On zna nas lepiej niż najlepszy przyjaciel czy nawet ukochany/ukochana.
